Dzień siódmy – umieram…

  Tego dnia w zasadzie umierałem ze dwa razy, ale od początku… Wieczorna wędrówka po mieście trochę nam się przeciągnęła, a rakija o mocy pięćdziesięciu procentów dała nam się we znaki. Wstajemy ledwo żywi i chyba jeszcze trochę procentów zostało w organizmie, bo każdy ruch pochłania z dziesięć razy więcej energii niż zwykle. Dobrze, że […]

Dzień szósty – kierunek plaża

  Poranek budzi nas odgłosami towarzyszącymi naprawie Mercedesa stojącego pod oknem. To przypomina nam, że jesteśmy w Albanii – kraju gdzie ta marka ma szczególne poważanie. Wstałem najwcześniej, więc rozpoczynam obchód okolicy i robię kilka fotek. Widoki z okna są naprawdę urocze. Wokół góry, lekka mgła i żadnego domu, samochodu czy człowieka w zasięgu wzroku. […]

Dzień piąty – Góry Przeklęte

  Dochodzi szósta rano. Za oknem słychać mocno uderzające krople wody. Nie jest dobrze, może dogania nas nawałnica, która zalała pobliską Macedonię? Jeszcze chwila drzemki, otwieram okno i dalej bez zmian. Z rynny wali się gruby strumień wody. Postanawiamy zjeść śniadanie i poczekać na dalszy rozwój wypadków. Konsumujemy pyszne omlety z nadzieją patrząc w stronę […]

Dzień czwarty – Zaskoczenie…

  Noc była długa, ale snu mało. Impreza w greckich rytmach trwała do godziny czwartej trzydzieści. Od czasu do czasu wypoczynek był też umilany przez głośno oznajmiający swą obecność alarm jednego z samochodów. Ok, my jesteśmy wyrozumiali. Nie narzekamy. Podziwiamy za to sąsiadów naszego gospodarza. Nikt nie dzwoni po policję, nikt nie przychodzi z awanturą. […]

Dzień trzeci – Transalpina!!!

Wstajemy dość wcześnie. Szybkie zakupy w pobliskim mieście, śniadanie, kawa. Pogaduchy o dzisiejszych planach i ruszamy… Już po chwili jedziemy jedną z najbardziej znanych tras motocyklowych – DN67C. Ta najwyżej położona droga w Rumunii wyprowadzi nas na wysokość 2145 m n.p.m. Kiedyś szutrowa, obecnie w całości asfaltowa trasa kusi setkami zakrętów i pięknymi widokami. Początkowy […]