Estonia 2017 – zaraz ruszamy!

Do wyjazdu jedenaście dni. Atmosfera jak zawsze robi się coraz bardziej gęsta. W pracy ciężko się skupić, w domu wciąż nos wetknięty w mapę a internet aż się grzeje od szukania ciekawostek.

Trasa wstępnie zaplanowana. Ciągle dochodzą jednak nowe punkty. W praktyce pewnie połowy nie odwiedzimy, a za to zobaczymy miejsca o jakich nikt nawet nie wspominał podczas przygotowań. Tak jest za każdym razem i za każdym razem jest to fajne!

Dlaczego tym razem kraje nadbałtyckie? Może dlatego, że chcemy zobaczyć, jak żyją ludzie, którzy jeszcze jakiś czas temu byli ciśnięci przez Kreml? Może dlatego, że jest to kierunek mniej oblegany turystycznie? Może po prostu choć raz nie chcemy męczyć się w upale? Trudno powiedzieć. Tak padło i koniec. Klamka zapadła.

Z uwagi na to, że kraje te są małe i niezbyt gęsto zaludnione może to być coś innego. Piękne zdjęcia z nadmorskich miejscowości Litwy, Łotwy, a w szczególności Estonii tylko zachęcają. Mało kto spenetrował wschodnie regiony tych państw, więc sprawdzimy czy warto.

Fakty są takie, że mamy przed sobą blisko cztery tysiące kilometrów atrakcji i kilkanaście dni jazdy. Jedno jest pewne – to musi się udać i już za moment będziemy podziwiać białe noce, gdzieś na plaży w Tallinie!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.