Polskie drogi, czyli witamy w ojczyźnie – dzień dwunasty

…no i ruszyliśmy. Ostatni dzień wyprawy. Uczucia mieszane, bo z jednej strony wracamy do domu, ale z drugiej zostawiamy za sobą kawał dobrej przygody. Tak czy inaczej zawsze następuje koniec wyprawy i czas powrotu.

Droga do domu jest urozmaicana jedynie przez fotki z fotoradarów i roboty drogowe. Obieramy opcję bez przejazdu przez autostrady i podróżujemy drogami lokalnymi.
Jazda idzie nam całkiem sprawnie, więc postanawiamy obiad zjeść już w domowych jadalniach. Przystajemy jedynie na tankowanie.

Im bliżej domu tym droga bardziej płaska, prosta i nie zaskakuje tak, jak jeszcze kilka dni temu. Aklimatyzacja trwa.

Po kilku godzinach jazdy docieramy do Opatówka – miejscowości pod Kaliszem, gdzie robimy ostatnie, pożegnalne foto. Fotografię robią nam w zasadzie znajomi, których spotykamy na parkingu.

Do domu wróciliśmy cali i zdrowi. Nasze maszyny również chyba cieszyły się trasą, bo nie sprawiły ani jednego kłopotu.

Dwanaście dni spędzonych razem na motocyklu dodało nam pulę nowych, wspólnych doświadczeń i wspomnień. Były chwile nerwowe i radosne, chwile zwątpienia i zmęczenia. Bilans wyszedł jednak na plus. Będzie co opowiadać przy kominku za kilkadziesiąt lat.

Podsumowując:
– 12 dni „w siodle”
– 3900 przejechanych kilometrów
– przepalone paliwo za około 1500 zł
– wrażenia i wspomnienia… bezcenne i niepoliczalne

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.