Skansen, Niebieskie Źródła i bunkier w Konewce na jesienne motocyklowe ostatki

Ostatni dzień września, to również ostatni jego weekend i pewnie jeden z ostatnich ciepłych dni, kiedy można jeszcze dosiąść motocykla i bezczelnie ubić kilka much przy użyciu kasku. Szybki rzut oka na mapę okolicznych atrakcji i wybór padł na Konewkę, a dokładnie znajdujący się w tej miejscowości bunkier, a zatem ciepłe galoty na dupsko i w drogę.

Jako, że start był około godziny dwunastej słońce w zenicie, a na termometrze magiczne piętnaście stopni Celsjusza. Google Maps pokazuje około dwóch godzin w jedną stronę, zatem do zmroku zdążymy wrócić.

Trasa przebiegła szybko, bo z uwagi na ograniczone zasoby czasowe polecieliśmy S8, dopiero nieopodal Tomaszowa Mazowieckiego uciekamy z trasy szybkiego ruchu, bo jako kierownik motocykla mam już szczerze dość prostej drogi bez atrakcji.

Tuż po wjeździe do Tomaszowa dostrzegam znak informujący o Niebieskich Źródłach. Tak, to przecież o nich kiedyś czytałem! Szybka korekta nawigacji i wkrótce miły starszy pan na parkingu kieruje nas na stanowisko, gdzie bacznym okiem będzie zerkał na motocykl i resztę dobytku – miło z jego strony.

Niebieskie Źródła tuż obok drogi, ale są tu też atrakcje militarne, więc kolejne miłe zaskoczenie. Skansen Rzeki Pilicy to miejsce, gdzie pomimo małej przestrzeni zobaczyć można stację kolejową, czołg, ciągnik militarny (ponoć jedyny taki na świecie) oraz zaczerpnąć wiedzy z tematyki produkcji mąki i wyrobów pochodnych. Dla uzupełnienia można wskoczyć do okopu i bunkra – w obu tych miejscach straszna ciasnota.

Po krótkim spacerze w klimacie młynów i drugiej wojny światowej podążyliśmy w kierunku parku, gdzie główną atrakcją są Niebieskie Źródła. Park jest dość obszerny, więc z uwagi na krótki, jesienny dzień przeszliśmy go tylko w tej najważniejszej części, docierając do źródeł.

Idąc ścieżką można podziwiać klimatyczną, surową przyrodę i krystalicznie czystą wodę, w której od czasu do czasu widać pokaźne ryby. Spacer umilają wcinane obwarzanki, smak dzieciństwa kosztowany na każdym odpuście, kupione na stoisku przy wejściu do parku.

Po kilkunastu minutach jesteśmy u celu i… Niebieskie Źródła są zielone, może seledynowe, ale do niebieskiego sporo im brakuje. Podobno ta barwa zmienia się w zależności od pory roku, nasłonecznienia i takich tam kaprysów przyrody. Tak czy inaczej miejsce jest warte obejrzenia, choć do albańskiego Blue Eye trochę mu brakuje.

Szybki powrót na parking, szybka pogaducha z innymi bajkerami i szybko lecimy do głównej atrakcji – bunkra w Konewce.

Bunkier ten miał być schronem dla całego składu kolejowego, stąd jego długość – 380 metrów. Nieopodal w Jeleniu jest też drugi schron, długi na 355 metrów o kształcie lekkiego łuku.

Schron w Konewce jest prosty i składa się z głównego korytarza, gdzie biegną tory kolejowe oraz sąsiedniego korytarza, gdzie przewidziano pomieszczenia dla obsługi pociągu. Dobre warunki zapewniała pobliska hydrofornia, kotłownia i inne pomieszczenia techniczne. Całość miała być odporna na ataki artyleryjskie i gazowe. O wielkości schronów może świadczyć fakt, że do ich budowy zużyto ponad 75000 metrów sześciennych betonu.

Obecnie obiekt w Konewce jest udostępniony do zwiedzania, czasem odbywają się tu inscenizacje wojenne.

Po zwiedzeniu bunkra ruszyliśmy w kierunku domu, bo słońce niezmiennie chciało już uciekać za horyzont. Spory kawałem trasy zrobiliśmy w niskiej temperaturze… ach ta jesień…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.