Dzień dziesiąty – fenomenalny deptak

Tego poranka wita nas piękna, słoneczna pogoda. Temperatura jest umiarkowana, zatem warunki do jazdy znakomite. Plan zakłada kolejny nocleg gdzieś na terenie Bośni i Hercegowiny, ale najpierw przed nami spory kawałek Czarnogóry i jej pięknych krajobrazów. Jak każdego dnia zaczynamy od śniadania, lecz wcześniej trzeba jeszcze wygrzebać z kufra cukier do herbaty, który złośliwie rozsypał […]

Dzień siódmy – umieram…

  Tego dnia w zasadzie umierałem ze dwa razy, ale od początku… Wieczorna wędrówka po mieście trochę nam się przeciągnęła, a rakija o mocy pięćdziesięciu procentów dała nam się we znaki. Wstajemy ledwo żywi i chyba jeszcze trochę procentów zostało w organizmie, bo każdy ruch pochłania z dziesięć razy więcej energii niż zwykle. Dobrze, że […]