Sankt Petersburg

Ruszyliśmy w kierunku Pietrozavodska, który podczas podróży na Północ objechaliśmy tylko wokół z daleka. Tym razem postanowiliśmy spędzić tam jeden z wieczorów. Trasa znad Morza Białego do Pietrozavodska za dnia przebiegała dość monotonnie. Gdyby nie braki w paliwie, roboty drogowe…

Chatka Baby Jagi

Przekroczenie granicy z Rosją poszło nam tym razem nadzwyczaj szybko. Zadowoleni ruszamy dalej w kierunku poznanego już wcześniej Murmańska. Jedziemy z mocnym postanowieniem, aby minąć to miasto i dojechać do jednej z miejscowości nad Morzem Białym, które wcześniej tylko objechaliśmy…

Czas zacząć powrót

Słońce, które o tej porze roku nigdy tu nie zachodzi, powoli przesuwa się nad horyzontem. Lekki, chłodny wiatr powiewa znad Morza Barentsa, lecz temperatura oscyluje około piętnastu stopni. Trochę ze zmęczenia, trochę z lenistwa parkujemy motocykle kilkadziesiąt metrów od stalowego…

rhdr

Nordkapp – motocykle u celu

Dziś wstajemy wcześniej – to znaczy nie aż tak wcześnie jak byśmy to zrobili idąc do pracy, ale na śniadanie zdążyliśmy. Pogoda za oknem daje optymistyczne perspektywy, jednak nie jest już tak upalnie i słonecznie jak dzień wcześniej. Pakowanie motocykli,…

rhdr

Motocyklem do Lenina

Kolejny dzień w Rosji rozpoczęliśmy od obfitego śniadania, które miało nam wystarczyć na cały dzień jazdy po okolicy. Ambitny plan mówił o oglądaniu okrętów podwodnych w pobliskim porcie. Pogoda nadal dopisuje zatem jedziemy z minimalnym ekwipunkiem – woda, zestaw naprawczy…

Spotkanie z Aloszą

Z kamieniołomów i wodospadów ruszamy dalej w stronę trasy E105 prowadzącej do pierwszego z celów – Murmańska. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach zamiast jechać główną trasą szukamy na mapie mniejszych dróg, które lekkim skosem miały nas zaprowadzić tuż…

rhdr

Rosja – przecieramy szlaki

Murmańsk – miasto znane głównie jako baza okrętów w czasie wojny. Pomysł wyjazdu w tym nietypowym kierunku zrodził się w czasie pewnego spotkania lekko zakrapianego sfermentowanym ziemniakiem. Rzut oka na mapę, szkic trasy i wyszło, że grzechem byłoby nie jechać…