Tam, gdzie startował Hermaszewski

Pierwsze kilometry na zachód, w kierunku domu wiodły nas długą i prostą drogą w kierunku Szymkentu. Po prawej i lewej stronie widać było jedynie niekończące się stepy porośnięte wątłą roślinnością. Sporadycznie, co jakiś czas pojawiało się jakieś zielone, uprawne poletko….

cof

Kazachstan znów nas wita!

Biszkek opuściliśmy bez większego żalu. Wielkie, betonowe miasto nie ujęło nas za serce. Do granicy z Kazachstanem mieliśmy kilkadziesiąt kilometrów, zatem dojechaliśmy szybko. Kontrola paszportowa przebiegła wyjątkowo szybko, tak samo poszło z kontrolą bagażu. Już kilka chwil później znów powitała…

cof

Kirgistański pech

Wstaliśmy dość wcześnie, bo ziąb nie pozwalał rozkoszować się łóżkiem. Grzejnik niby coś tam dawał, ale i tak trząsłem się z zimna przez pół nocy. Rześki poranek na miejscowych nie robił wrażenia, byli oswojeni z klimatem, natomiast my i poznani…

smacap_Bright

Ak – Baital – mamy to!

Powoli zbieramy siły na dalszą drogę. Zmiana ciśnienia spowodowana pobytem na dużej wysokości wyssała z nas resztki energii, ale trzeba ruszać dalej. Wszystko wskazywało na to, że to właśnie tego dnia dojedziemy do miejsca znanego wielu bajkerom, miejsca kultowego niczym…

dav

Cały czas pod górę

Wyjazd z Chorog wiódł pod górę, w końcu kierowaliśmy się na najwyższą przełęcz Tadżykistanu. Kupiony dzień wcześniej akumulator czasem, przy dużym wysiłku motocykla, dawał o sobie znać odcinając dopływ paliwa poprzez przerywaną pracę pompy. Trochę napawało mnie to niepokojem, ale…

54

Garam Chashma – chwila relaksu

Pożegnaliśmy gospodarzy i poznanych wieczorem kierowców. Ruszyliśmy dalej brzegiem rzeki, wzdłuż granicy z Afganistanem. Droga była kamienista. Nawisy skalne i przepaście wciąż nam towarzyszyły. Jedyna zmiana to więcej pojazdów na drodze. Co jakiś czas mijaliśmy pojedyncze kampery i jadące najczęściej…

smacap_Bright

Hotel z milionem gwiazdek

Obudziliśmy się dość wcześnie. Wkrótce dołączył do nas nasz lokalny opiekun, który przyniósł wysuszone buty i chwała mu za to. Reszta ciuchów przemoczonych podczas wczorajszej przeprawy schła wywieszona na poręczy przed budynkiem. Na nasze szczęście słońce mocno świeciło tego dnia….